[We Flocie] Wizytówka mobilności biznesu

Dzięki BMW nauczyłem się pięknie mówić o motoryzacji. Nie tylko wyłącznie językiem technicznym ale i opisywać emocje . Nie jest to przypadkiem ponieważ to w jaki sposób BMW dostarcza wrażeń nie można porównać z żadną inną marką.

Moim zdaniem BMW nie tylko zatrudnia wprawnych inżynierów, postępowych projektantów i znakomitych techników ale i artystów. Aby wykuć w aluminium, metalu, drewnie i innych surowcach coś co jest ponadczasowe trzeba naprawdę wysokiej klasy kwalifikacji.

Mając na podjeździe przed domem BMW Serii 7 oczekujemy z niecierpliwością na podróż. Perspektywa wyjazdu nie jest tylko procesem przemieszczania się z punktu A do B, kalkulowania czasu poświęconego na uliczne zatory czy przygotowywania się na trudy drogi. Biznesowy szczyt jakim jest Seria 7 działa magnetycznie. Wnętrze kusi, możliwość jazdy przyciąga i daje radość. To naprawdę prawie doznanie duchowe. Wszystko co znajdziemy we wnętrzu zostało zaprojektowane, wykonane i przetestowane w niebanalny sposób. Od systemu wypuszczającego mgiełkę perfum do wnętrza, przez multimedia i animacje na wszystkich wyświetlaczach po lekkość z jaką pneumatyczne zawieszenie unosi 2-tonową limuzynę nad każdą nierównością skanując wcześniej powierzchnię drogi i odnosząc to do naszego stylu jazdy oraz zaplanowanej trasy.

Koledzy widząc ponad 5-metrową bestię na wydawniczym parkingu przecierali oczy ze zdumienia gdy dowiedzieli się, że pod maską pracuje 2 litrowa jednostka napędowa.

Jak to w Serii 7 dwulitrowy benzyniak? Przecież to hańba i zgroza! – grzmieli zgodnie i z ironicznymi uśmiechami zaglądali pod maskę, gdzie co to ukrywać – mały silnik faktycznie nie robi wrażenia, zostawiając około 30% luzu w komorze, gdzie zazwyczaj spotkać możemy jednostki o większym litrażu. Jednak odmiana 740Le iPerformance nie jest po to aby łamać rekordy świata prędkości, katapultować się do pierwszej setki poniżej 5 sekund czy sunąć z gracją ponad 300 km/h zachowując kompletną ciszę we wnętrzu.

Hybrydowa Seria 7 została wprowadzona na rynek po to aby z gracją i dumą sunąć po drogach transportując prawdziwych vipów. Przy naładowanych akumulatorach auto potrafi sunąć wyłącznie na napędzie elektrycznym z prędkością do 140 km/h. Gdy poziom naładowania baterii jest zbyt niski aby samodzielnie napędzać limuzynę, układ elektryczny wspomaga proces ruszania lub w momencie bardzo mocnego przyspieszenia – dodaje dodatkową moc 2-litrowemu silnikowi, który wyposażony w dwie turbosprężarki radzi sobie znakomicie z ważącym równie 2000 kg ciężarem 740Le iPerformance.

I to nie koniec wspaniałości i zachwytów. Kilka miesięcy temu niepochlebnie wyraziłem się o podobnych konstrukcjach z niższych segmentów. Jednym z czynników, które moim zdaniem, przyczyniły się do kiepskiej ogólnej oceny tych modeli była cena, która wynosiła od 30- do nawet 45 000 więcej w stosunku do bazowej wersji danego modelu (co często stanowi 25-30% ceny samochodu). Za tą cenę możecie kupić sporą cysternę paliwa i jeszcze zostanie Wam na frytki.  Ogarnęło mnie ogromne zdziwienie gdy zobaczyłem, że w przypadku BMW Serii 7 różnica w cenie to zaledwie kilkanaście tysięcy złotych. To sprawia, że dopłata to niezwykle skutecznego napędu hybrydowego jak na topową limuzynę to niespełna 5% wartości samochodu! Cóż za różnica! Jest to moim zdaniem dowodem na kilka rzeczy:

- BMW ma tak rozwinięty dział technologii napędów alternatywnych, że jest w stanie wytwarzać i sprzedawać tą technologię dużo taniej niż konkurencja.

- W przeciwieństwie do konkurencji BMW chyba faktycznie upatruje w tym rychłą przyszłość rynku. Niczym innym nie można tłumaczyć seryjnej produkcji choćby modeli i8 oraz i3.

Akumulator o pojemności blisko 10 kWh ładuje się do pełna w niecałe 4h co jest wynikiem o 15-25% lepszym niż u konkurencji (w przypadku konwencjonalnego gniazda domowego 230V). Wyłącznie w trybie elektrycznym producent deklaruje, że dla modelu 740Le iPerformance xDrive zasięg wynosi orientacyjne 35-37 kilometrów. Mi z wielką uwagą na styl jazdy w zagęszczonym ruchu miejskim udało się osiągnąć wynik niespełna 25 km bez korzystania z dobrodziejstw pożerających prąd (klimatyzacja czy podgrzewanie foteli). Wartość ta więc nie zwala z nóg. Auto jednak bardzo sprawnie zarządza nagromadzoną energią, a silnik elektryczny wspomaga hybrydową Serię 7 przy ruszaniu i gdy lekko muskamy pedał gazu podczas jazdy z prędkościami miejskimi auto również

BMW 740Le iPerformance nie jest więc drogą zabawką na pokaz. To nie konstrukcja, która za zadanie ma jedynie zaznaczenie obecności w segmencie aut ekologicznych, ponieważ właśnie taki mamy trend w motoryzacji. Bycie EKO jest na topie ale zrobienie tego w praktyczny sposób to sztuka, która moim zdaniem nie udała się większości producentów. BMW stworzyło jednak coś wspaniałego, nie do końca hiper praktycznego. To limuzyna z krwi i kości, tylko, że w jej żyłach nie płynie diesel czy wysokooktanowa benzyna, a zielony soczek. To auto nie napędzane silnikiem V6, V8 czy V12 tylko emocjami i biznesowy sznytem. 740Le to więcej niż samochód, to prawdziwa wizytówka postępowego menadżera. Nie jest to konstrukcja idealna ale dużo bliżej jej do hybrydy moich marzeń niż niejednemu producentowi takowych rozwiązań. Po więcej informacji technicznych odsyłam Was do wiosennego wydania Floty PREMIUM, w którym BMW Serii 7 będzie jednym z bardziej zgłębianych tematów. 

Wojciech Kukuła

Galeria zdjęć (Zdjęcia: 10)
Zobacz więcej
Poleć znajomym:

Zamów bezpłatny newsletter:


6 i 7 października w Dolsku odbył się finał oraz uroczyste wręczenie statuetek II edycji projektu Ekspert Flotowy. Zobacz emocje które towarzyszyły temu spotkaniu!

2004-2014 Copyright © Forum Media Polska Sp. z o.o.
O Magazynie | Reklama | Prenumerata | Mapa witryny | Kontakt