Zamek błyskawiczny

Co to jest zamek błyskawiczny, wie nie tylko krawcowa, ale każdy, kto nosi spodnie, spódnice, sukienki i bluzy. Czyli wszyscy: kobiety i mężczyźni, starcy i dzieci, inteligentni i mniej rozgarnięci.

Termin ten używany jest także w slangu kierowców, a odnosi się do zasady zachowania w sytuacji, kiedy z drogi o dwóch pasach ruchu robi się jednopasmówka. Nieważne, czy z powodu zakończenia trasy szybkiego ruchu, czy remontu (w naszym kraju to zdecydowanie częstsza przyczyna zwężeń). Krótko mówiąc: wąskie gardło.

Niejeden obcokrajowiec nieznający specyfiki polskich dróg (powinienem napisać raczej o specyfice zachowań polskich kierowców) rozpoczynając lekturę tego tekstu, zastanowiłby się, cóż może być ciekawego we wspomnianym zamku błyskawicznym. Jest prosta zasada, co tu roztrząsać. Wystarczyłoby jednak, żeby ten sam obcokrajowiec trafił na pierwsze lepsze zwężenie gdzieś w Polsce. Ryzyko, że zostanie dotknięty paranoją, jest ogromne.
Wszystko dlatego, że polscy kierowcy mają własną interpretację zasady zamka błyskawicznego. Naturalnie dla wielu jest to wezwanie do walki. Bo gdzie dwa pasy, dwie marki, dwa gabaryty i tak dalej, tam dwa różne zdania i automatycznie podłoże do konfliktu. Najjaskrawiej widać to na przykładzie podjazdówki pomiędzy „mobilami” w kilkudziesięciotonowych zestawach a „mobilkami” w osobówkach. Któż z nas nie natknął się na dziwnie wyglądający korek, który wyglądał następująco: cały prawy pas zapchany jest samochodami wszelkiego tonażu, natomiast lewy jest pusty na odcinku przynajmniej kilkuset metrów. Przejazd blokuje kierowca jednej z ciężarówek. Za nim sznur osobówek z czerwonymi z wściekłości kierowcami.
Takich „szeryfów” spotykam podczas swoich podróży zdecydowanie zbyt wielu. Uzurpują sobie prawo do regulowania ruchu, za nic mając przepisy. Aby zachować obiektywizm, muszę poświęcić choć parę słów genezie zjawiska. Wszystko bierze się stąd, że „duzi” mają pretensje do „małych” o niewpuszczanie ich, kiedy już z dwóch pasów robi się jeden. Rzeczywiście, często tak bywa, że zanim „duży” się zbierze, to na sąsiednim pasie w ruchu jest już kilku „małych”. Niestety, kiepskie to świadectwo kultury wielu kierowców. Efekt jest taki, że „duzi” walcząc o swoje, wykorzystują przewagę fizyczną, terroryzując pozostałych. Cierpią cwaniaczki, ale i wielu świadomych kierowców, którym drogowy savoir-vivre nie jest obcy. Kolejny skutek uboczny to nawet dwukrotne wydłużenie korka, co często przekłada się na zablokowanie większej ilości skrzyżowań.
Ale zamek błyskawiczny to nie tylko wojna „duzi” kontra „mali”. Druga przyczyna trąbienia, bogatej gestykulacji i wymiany uprzejmości to blokowanie pojazdów z kończącego się pasa bez względu na ich gabaryty. Bardzo wielu kierowców uważa się za uprzywilejowanych tylko dlatego, że znaleźli się na „właściwym” pasie (często zupełnie przypadkowo).
Wydawałoby się, że sprawa jest beznadziejna. Kolejny przykład, że polski kierowca najczęściej w nosie ma przepisy ruchu drogowego, a kultura osobista to rzecz, która go nie dotyczy. Nasze piekiełko, beznadzieja. Tymczasem wystarczy opuścić granice Polski, by przekonać się, że nasi rodacy potrafią być doskonałymi użytkownikami dróg. Nie przekraczają prędkości, nie jeżdżą lewym pasem, znają zasadę zamka błyskawicznego. I „duzi”, i „mali”. Da się!
Tym, którzy mieliby ochotę na bardziej dogłębne przestudiowanie tematu, polecam zakup zestawu CB. Uruchomienie nasłuchu podczas pokonywania wąskiego gardła może zastąpić najlepszego audiobooka o tematyce sensacyjnej. Ostrzegam, nikt nie cenzuruje dialogów.

Tomasz Kuchar

Poleć znajomym:

Zamów bezpłatny newsletter:


W połowie czerwca kilkudziesięciu zarządców dostawczych car parków miało okazję poznać ofertę wszystkich liczących się producentów pojazdów użytkowych oraz praktycznie sprawdzić auta podczas prób manewrowych i miejskich.

2004-2014 Copyright © Forum Media Polska Sp. z o.o.
O Magazynie | Reklama | Prenumerata | Mapa witryny | Kontakt