Idzie lepsze

Przybywa nam autostrad i tras szybkiego ruchu. I choć z szumnych planów związanych z Euro 2012 wyszło co wyszło, to niezaprzeczalny jest fakt, że dzięki piłkarskiej imprezie prędzej czy później skorzystają wszyscy kierowcy poruszający się po polskich drogach.

Nie ma znaczenia, czy są zagorzałymi kibicami, czy też za szaleńców mają niepoważnych facetów uganiających się w krótkich gaciach za paroma litrami powietrza otoczonymi kawałkiem skóry. Zastanawiam się tylko, czy statystyczny polski kierowca potrafi korzystać z udogodnienia zwanego autostradą. o nie żadna przekora. Przyglądając się wielu kierowcom, którzy z wąskiej powiatowej drogi lub zatłoczonego miasta wydostali się na kilka pasów prowadzących w jednym kierunku, odnoszę wrażenie, że w zapasie muszą mieć jeszcze przynajmniej dwa albo nawet trzy życia. Nie chodzi tylko o prędkość, choć skóra mi cierpnie, kiedy widzę delikwentów pędzących ponad 200 km/h z jedną ręką na szczycie kierownicy, w drugiej dzierżących telefon. Mnogość nieprzemyślanych, wręcz idiotycznych manewrów wykonywanych przez użytkowników dróg pozwalających na sprawne przemieszczanie się popycha mnie do przypomnienia kilku podstawowych zasad bezpieczeństwa na autostradach i trasach szybkiego ruchu.

O prędkości już wspomniałem. Dotyczy to przede wszystkim posiadaczy nowoczesnych, szybkich samochodów, których właścicielom wydaje się, że skoro wyłożyli kilkaset tysięcy złotych to ich maszyna sama poradzi sobie w podbramkowej sytuacji. Do pewnego stopnia tak może się zdarzyć, ale praw fizyki nie oszuka najlepszy nawet konstruktor. Nie będę się na ten temat rozwijał. Pilni studenci naszej Akademii Bezpiecznej Jazdy zapoznali się z tym tematem wcześniej. O rozsądek apeluję.

Bodaj najbardziej mrożące krew w żyłach sceny z życia autostrady związane są z wyborem oraz zmianą pasa ruchu. Któż nie natknął się na przysypiającego kierowcę „pędzącego” 90 km/h z wykupionym abonamentem na lewy pas ruchu? Na prawym pasie rzecz jasna brak jakichkolwiek pojazdów. Mruganie światłami i trąbienie nie zawsze jest w stanie przerwać drzemkę, a wtedy mniej cierpliwi wybierają wyprzedzanie prawym pasem. Horror!

Na pewno niejednokrotnie musieliście gwałtownie hamować, kiedy niespodziewanie zajechał wam drogę inny kierowca, który… No właśnie, nie spojrzał w lusterko czy też złośliwie zmienił pas ruchu, wjeżdżając niemal pod nasz samochód? Często mam wątpliwości, zwłaszcza kiedy niespodziankę taką przyszykuje kierowca ciężarówki. Niekiedy wynika to pewnie z błędnej oceny odległości i prędkości nadjeżdżającego z tyłu samochodu, wydaje mi się jednak, że to rzadsza przyczyna zajeżdżania drogi. To już raczej taki polski specjał.

Ale i ci, którzy pierwsi zaczęli wyprzedzanie (albo z rzadka tylko opuszczają lewy pas) bardzo często nie są kryształowi. Wsiadanie na zderzak poprzedzającego samochodu przy prędkościach rzędu 120-140 km/h to wybitny brak wyobraźni. Nie wspomnę o wyższych zakresach. Przypomnieć w tym miejscu należy elementarną zasadę zachowywania odstępów pomiędzy pojazdami poruszającymi się w tym samym kierunku jednym pasem ruchu. Wartości odstępu nie podajemy w metrach. Przyjmuje się, że bezpieczny dystans to 2 sekundy. Bardziej ostrożni mówią nawet o 3 sekundach. Wówczas jest czas na reakcję. Dystans poniżej tej pierwszej wartości to igranie ze śmiercią.

Podsumowując zagadnienie wyboru i zmiany pasa ruchu, przypominam, że lewy pas służy do wyprzedzania. Apeluję jednocześnie o baczne śledzenie sytuacji przed waszym samochodem, ale też i za nim. Zwłaszcza jeśli za chwilę zamierzacie zmienić pas ruchu. Przypominam o używaniu kierunkowskazów. Nie w chwili rozpoczęcia manewru, ale jeszcze przed nim. Pamiętajcie, sygnalizujemy zamiar, a nie sam fakt wykonania danego manewru!

Jeszcze rada dla młodych, niedoświadczonych kierowców, ale być może też dla weteranów, którzy z wielopasmowymi drogami nie mieli wiele do czynienia. Jedną z przyczyn groźnych wypadków jest nieprawidłowa ocena prędkości podczas opuszczania autostrady. Kłopot bierze się stąd, że wielu kierowców nie czuje prędkości, ponieważ wszelkie odnośniki (drzewa, słupy etc.) są mocno oddalone od jezdni. Duża otwarta przestrzeń potrafi oszukać. To wszystko sprawia, że niedoświadczony kierowca wjeżdża na tzw. ślimak z nadmierną prędkością. Wydaje mu się, że jedzie 50 km/h, gdy tymczasem wskazówka prędkościomierza wskazuje nawet ponad „setkę”. W takich sytuacjach nietrudno o spektakularne dachowanie lub wmontowanie się w barierę ochronną. Rada jest prosta, śledź położenie wskazówki prędkościomierza.

Na koniec coś na wietrzne dni. Mam na myśli szczególnie takie, kiedy na autostradzie mamy do czynienia z tzw. bocznymi podmuchami. Mogą spowodować solidne przestawienie samochodu z utratą kontroli nad nim włącznie. Dlatego uważajcie, wyjeżdżając na otwartą przestrzeń oraz wyprzedzając wielkie tiry, które na chwilę osłonią wasz pojazd od wiatru. Po wyprzedzeniu może was czekać mocne szarpnięcie. Obowiązkowo dwie ręce na kierownicy i pełna koncentracja!

Drodzy Czytelnicy, życzę Wam wiele radości w korzystaniu z nowo oddanych autostrad i tras szybkiego ruchu oraz cierpliwości w oczekiwaniu na kolejne odcinki. W niedługim czasie komfort podróżowania po naszym kraju powinien znacznie się poprawić. Proszę jedynie, jak zwykle, o rozsądek. Drobny błąd jednego kierowcy na autostradzie może być przyczyną karambolu. Przypomina mi się stare hasło: „Pamiętaj, nie jesteś sam na drodze!”. Aktualne i dzisiaj.

Tomasz Kuchar
 

Poleć znajomym:

Zamów bezpłatny newsletter:


Prezentujemy relację z największej plenerowej flotowej imprezy w Polsce. Wielki Test Flotowy w tym roku rozegrał się w epickiej lokalizacji - na dziedzińcu Twierdzy Modlin. Cóż to były za emocje!

2004-2014 Copyright © Forum Media Polska Sp. z o.o.
O Magazynie | Reklama | Prenumerata | Mapa witryny | Kontakt